Większość ludzi, którzy piszą do nas po trzydziestce, zaczyna wiadomość tak samo: „pewnie jest już za późno, ale...". Nie ma żadnego „ale". Boks po trzydziestce to jeden z najlepszych sposobów, żeby wrócić do formy, rozładować głowę i nauczyć się czegoś, co zostaje z tobą na lata. Wbrew temu, co pokazują filmy, nie musisz wchodzić do ringu w pierwszym tygodniu ani zbierać po głowie.
Od czego naprawdę się zaczyna
Pierwszy trening to postawa, oddech i nauka trzymania gardy. Nic więcej. Uczysz się stać, przenosić ciężar i wyprowadzać prosty, tak żeby cios wychodził z całego ciała, a nie z samej ręki. To brzmi prosto, dopóki nie spróbujesz utrzymać tego przez trzy minuty rundy. Kondycja przychodzi sama, tydzień po tygodniu, i po miesiącu ta sama praca przy worku jest zwyczajnie łatwiejsza.
Czego się nie bać
Największy hamulec siedzi w głowie, nie w ciele. Ludzie boją się, że będą najsłabsi na sali i że wszyscy będą patrzeć. W kameralnym klubie nie ma tłumu ani kolejki do worka, więc nie ma też widowni twoich potknięć. Jest za to miejsce na powtórki i pytania. Sparingi pojawiają się dużo później i tylko wtedy, gdy sam tego chcesz, więc nikt nie wrzuci cię do ringu na siłę.
Jak się do tego zabrać w Białej Podlaskiej
Na start wystarczą wygodne buty i coś, w czym swobodnie się ruszasz. Rękawice pożyczysz na miejscu. Umów pierwszy trening, przyjdź i daj z siebie tyle, ile możesz danego dnia. Po nim będziesz wiedział więcej niż z dziesięciu poradników. Jeśli chcesz spróbować, napisz do nas z hasłem START, a znajdziemy termin, który pasuje do twojego grafiku.



